Dzień dobry! Dawnośmy się nie widzieli. Widzę, w jakim jesteś stanie, ledwo się trzymasz, czuję to i czuję, jak jest ciężko. Co z tym zrobisz?

Tak, masz wybór.

Spójrz teraz na mnie. Wiem, że czujesz ból, ale spójrz. Nie proszę Cię, żebyś przestał czuć ból. Czuj, ale spójrz też na mnie. Przyszedłem do Ciebie, bo ogrom tego, przez co przechodzisz, jest niemal nie do wytrzymania. Aż sierść mi się jeży. Spójrz, widzisz, jak się jeży? To jest cholernie trudne i czuję to całym sobą. Właśnie wchodzę na Twoją klatkę piersiową — spokojnie — nie ważę wiele.

Może byś mnie pogłaskał? Przytargałem się tu dla Ciebie. Ciepła dłoń na Twoim splocie słonecznym, to wszystko, o co proszę. Wystarczy, że uniesiesz rękę, zegniesz łokieć i pozwolisz jej opaść.

Słyszysz? Mruczę. Oddychaj w tym rytmie.

Teraz obserwuj mnie i oddychaj, zrób dłuższy wydech. I jeszcze raz. I jeszcze raz. Jeszcze raz. Nie idealnie. Po prostu jeszcze raz.